21 sierpnia 2010

Kolekcja

Kilka tegorocznych sielskich, wiejskich bukietów udało mi się zachować na gorsze, zimowe czasy. Aby bukiety miały bardziej wiejski charakter przydałby się jeszcze emaliowany stary dzbanek... Marzy mi się taki.
Irysy
Rudbekie w "boncloku", z kazimierskim kogutem z ciasta

Nawłoć i niedojrzałe owoce czarnego bzu, z rysunkowym portretem dziadków z 1947 r. w tle.

Jarzębina i kwiaty z pięknego miododajnego krzewu, którego nazwa jest mi nieznana. W tle martwa natura Szymka K.

Słoneczniki, nachyłki, gladiole, miechunka i gailardia, nazywana u nas "cyganką", a w tle ten obraz.

Groszek ozdobny, wieloletni i ślazówka

Słonecznik i jarzębina na tle starego jesiennego obrazu z pleneru w Rajczy

Orliki i margaretki

Miejsce pochodzenia prawie wszystkich kwiatów

A czasem w bukiecie można znaleźć jakiegoś mieszkańca

17 sierpnia 2010

Złote czasy radia...

... jeszcze trwają i znów się nimi cieszę.
A to dlatego, że radio z zielonym oczkiem z braku miejsca niedługo musi opuścić tymczasowo, aczkolwiek na dłużej, nasze domostwo. Włączam je wieczorem przed snem - najpierw jest głucho, po chwili lampka rozjarza się i pojawia się charakterystyczne buczenie. Przez chwilę szmery i szelesty, potem nieznaczny ruch pokrętła i jest stacja, i druga, i kolejna. Nie zgadzają się oczywiście z opisami na skali, niemniej można usłyszeć różne języki: francuski, węgierski, angielski, czeski, rosyjski. Raz nastawiona stacja "odjeżdża" i znów się pojawia.
.
I, co ciekawe, żadna z nich nie gra tego, czym nas zewsząd karmią najpopularniejsze programy radiowe i telewizyjne... A to mnie utwierdza w przekonaniu, że radio z zielonym oczkiem nadaje nie tylko z daleka, ale i z dawnych lat :)

9 sierpnia 2010

Morskie opowieści

Marzył mi się od dwóch lat świecznik-latarnia, odrobinę tylko mniej bublowaty, niż to, co oferuje większość sklepików z pamiątkami. Już nawet zaczęłam go budować z blachy aluminiowej, pomysł jednak padł w przedbiegach. W końcu jednak udało mi się zdobyć coś odpowiadającego mojemu wyobrażeniu. Teraz jeszcze trzeba przygotować dla niego miejsce docelowe.

..
...

8 sierpnia 2010

Sezon ogórkowy

.
.
.
.
.
Dosłownie i w przenośni. Mało twórczo ostatnio było, jest za to coś na zimę - sałatka, i coś na klucze - szafka z motywem kwiatu czosnku, jeszcze bez uchwytu. Pozuje mi też wianek od Jolanny, świetnie się zasuszył.

14 czerwca 2010

Stalowe Anioły, Elektrociepłownia Szombierki, Festiwal Sztuki Wysokiej 2010

Elektrociepłownia Szombierki, jedno z naprawdę niezwykłych miejsc na Śląsku, po raz drugi gościło Festiwal Sztuki Wysokiej organizowany przez galerię Stalowe Anioły z Bytomia.
Elektrociepłownię warto zobaczyć nie tylko przy okazji tej imprezy, ale też zwiedzić z przewodnikiem.

Po szczegóły zapraszam na stronę http://www.ecszombierki.pl/
A to efekty pracy dzieci, których bardzo współczesne rzeźby powstały podczas pikniku rodzinnego przed otwarciem wystawy :)

Widok na halę maszynowni
Sylwia Hefczyńska-Lewandowska - spektakl taneczny "Zapętlona"
Videoopera "Indeks metali" Fausto Romitellego.
Więcej o festiwalu na http://staloweanioly.pl/

4 czerwca 2010

"Naleśniki" w Koszęcinie

Z okazji Dnia Dziecka zawitałyśmy z Łucją Abalar w Domu Kultury w Koszęcinie. Wszystkie dzieci otrzymały mini książeczki zawierające kilka wierszy Łucji, moich ilustracji oraz twórczych zadań, specjalnie dla nich przygotowanych. Wystawie ilustracji i czytaniu wierszy towarzyszyły konkursy z nagrodami. Obszerna relacja z imprezy wraz z fotkami znalazła się na stronie gminy Koszęcin. Na koniec dzieciaki kompletnie nas zaskoczyły... przychodząc po autografy :) Dziękujemy koszęcińskiemu DK za gościnę!
Kolejny krok w kierunku wydania tomiku "Gdzie rosną naleśniki"...? Miejmy nadzieję.

21 maja 2010

New beginning :)

Koniec malarskiej posuchy. Od ilustracji nic nie namalowałam i było mi z tym źle, ale teraz koniec z tym. Zaczęłam coś nowego. Obrazy namalowane są ze zdjęć nieznanych mi wcześniej osób z Flickra i za ich zgodą je tutaj publikuję wraz z linkami do pierwowzorów. Szukałam pięknych wizerunków ciąży i tylko pozytywnych emocji z tym wyjątkowym czasem w życiu związanych. Kiedy wybierałam zdjęcia do obrazów nie miałam jednak pojęcia, jak twórczymi indywidualnościami są ich autorzy!

Since I finished the ilustrations I didn’t paint a thing and felt low about it. But it is over now. I’ve started something new. To create these paintings I used photographs from Flickr. I didn't know the authors of these photos before. I publish my works with the links to the original photos by courtesy of the authors.
I was looking for beautiful pregnancy images and absolutely positive emotions about that special time of life. But I didn’t know that people who made these photos are such creative individualities!


Link do pierwowzoru
Link to the original photo
http://www.flickr.com/photos/75474948@N00/4543093626/

Na pierwszym wybranym przeze mnie zdjęciu jest Cherry Menlove z Anglii, a pochodzi ono z pamiętnika jej bliźniaczej ciąży. Na moją wiadomość odpisała Cathy, która pracuje wraz z nią nad stroną http://www.cherrymenlove.com/. W serwisie tym znajdziecie mnóstwo ciekawych pomysłów na rękodzieło, przepisów, pięknych zdjęć i aranżacji.

On the first photo which I used is Cherry Menlove from England. This photo is a part of her twin pregnancy diary. Cherry, and Cathy, who answered my message, are working for http://www.cherrymenlove.com/. Please, visit this website with lots of craft ideas, recipes, beautiful photos and arrangements.

Link do pierwowzoru
Link to the original photo
http://www.flickr.com/photos/zemaciel/3030316207/in/faves-marikodzi/

Autorem zdjęcia, na podstawie którego powstał drugi obraz, jest José Maciel, bezpretensjonalny fotograf – tak o sobie pisze na stronie, trafnie moim zdaniem :) – i mój rówieśnik, z Brazylii. Koniecznie odwiedźcie jego stronę http://www.zemaciel.com/

The author of the second photograph is José Maciel from Brasil, an unpretentious photographer – that’s how he writes about himself on his website. And I found out that we are at the same age :) You must see his website http://www.zemaciel.com/
.
Proszę, poprawcie mnie, jeśli znajdziecie jakieś błędy, bo wiem, że mój angielski nie jest najlepszy :)
Please, correct me, if I have made any mistakes, because my English isn't very good :)

3 maja 2010

Gdzie rosną naleśniki? W Brzegu!

Mimo zapewnień o zawieszeniu działań twórczych ostatnio jednak nad czymś trochę pracowałam. Razem z Łucją Abalar przygotowałyśmy warsztaty literacko-plastyczne dla dzieci, w oparciu o jej wiersze, które znajdą się w tomiku "Gdzie rosną naleśniki?" oraz moje ilustracje. Organizatorem spotkania był Klub Integracji Twórczych „Stowarzyszenie Żywych Poetów” w Brzegu.

Niestety nie mogłam prowadzić warsztatów do spółki z autorką, ale skądinąd wiem, że się udały i dzieciaki złapały twórczego bakcyla. Z pewnością to nie nasze ostatnie słowo :)
Informacja o warsztatach znalazła się na stronie kwartalnika o książkach dla dzieci i młodzieży Ryms (więcej szczegółów tutaj).

1 maja 2010

Na zielono

Wprawdzie nie mam balkonu, ale... ogródek domowy, do którego zaprowadzenia zainspirowały mnie Jolanna i Michelle. Pewnie będzie ewoluował.

Kolczyki - samo drewno.

Korale od Agaty. Zieleń trafiona w 10 :)

27 kwietnia 2010

Zamiast

Nastał czas spacerów zamiast działań twórczych, (choć może nie do końca). Ale zbieram siły. Za to mrówki pracowały tak zawzięcie, że można je było autentycznie usłyszeć.

To jedna z moich ulubionych pór roku, kiedy wszystko już soczyście zielenieje, ale jeszcze przestrzeń prześwituje przez drzewa. Zawsze o tej porze mam jazdę na zieleń.
.
Nie zrywam. Tylko muszę pomacać :)

23 kwietnia 2010

Notesy

To wstyd, tak długo - bo od świąt Bożego Narodzenia - mieć owo magiczne urządzenie do bindowania i nic, tylko jeden nieskończony album... No to niech będą chociaż notesy. Z odciskami w masie papierowej odgapionymi kiedyś od Latarni. Kwiatki miały być kolczykami.

19 kwietnia 2010

Manekin wieczorową porą

..
Drugi manekin z masy papierowej.

16 kwietnia 2010

Stare i nowe

Tęskniąc za słońcem...
..

9 kwietnia 2010

Listonosz Ambroży

Niedawno ilustrowałam wiersze Łucji Abalar - teraz role się odwróciły, Łucja napisała wiersz do mojego obrazu "Bardzo sprawny listonosz" z 2008 r. Ależ to przyjemne uczucie zapoznawać się z taką dopisaną historią - to jak rozpakowywanie prezentu! W planach oczywiście dalsza współpraca, której efekty bieżąco relacjonować :)

Bardzo sprawny listonosz

Oto Ambroży na rowerze,
pędzi, że aż dziw bierze,
pędzi, bo jest listonoszem.
Jakaś przesyłka? Szybko?
- Bardzo proszę!

Pędzi Ambroży ulicami,
a za nim pędzi torba z listami,
a w listach słowa spieszą się
szalenie,
literki skaczą, wpadają na siebie,
literki tańczą, niczym dwa Michały,
od tego się słowa w listach pomieszały.

Na początek krówka stała się mrówką.
Potem sześć zmieniło się w jeść,
dalej Ania spuchła jak bania,
potem wróżka bzyknęła jak muszka,
Wiedeń przebrał się za jeden,
a lew to nie król a zlew.

Na koniec zdarzyło się coś okropnego:
- drżyj koleżanko!, bój się kolego!
bo wszystkie serdecznie pisane „całusy”
zmieniły się w zielone, kłujące „kaktusy”!

Oj! - co by to był za ambaras,
gdyby przeczytać te listy, naraz.

Na szczęście Ambroży się potknął
i tak się szczęśliwie przewrócił,
że tylko guza nabił, za to w listach
pierwotny porządek przywrócił.

Mrówka stała się krówką,
jeść zmieniło się w sześć,
jeden to znów piękny Wiedeń,
a lew to król a nie zlew.

A całusy?

Całusy zaś dostał Ambroży,
gdy pewna Pani w pewnym liście
przeczytała, że ktoś ją kocha
ze wzajemnością, oczywiście.